niedziela, 11 sierpnia 2013

Turcja - następne miasto, nowe smaki, nowe wrażenia


Zawsze powtarzałam, żeby poznać prawdziwą Turcję trzeba wyjść poza metropolie takie jak Stambuł, Ankara czy Izmir. Raz do roku zapuszczam się wraz z rodziną w zakamarki Anatolii, środkowej części Turcji gdzie mieszka rodzina mego męża. Zwiedzamy większe i mniejsze miasta i wioski. Odwiedzamy znajomych mieszkających w luksusowych apartamentach i glinianych domach powstawych w jedną noc, zgodnie z ich nazwą gecekondu. Mieszkańcy Anatolii to ludzie wyznaczający teraz kierunnek Turcji  i decydujący w którą stronę zwrócone zostaną stery. Nie będę jednak zagłębiała się w politykę ponieważ nie jej poświęcony jest ten blog. Ja zajmę się kulturą, sztuką i tradycją tego pięknego kraju.

Wczoraj zwiedziliśmy małe miasteczko o nazwie Tokat położone na północ od Sivasu. Miasteczko równie konserwatywne jak Sivas a może nawet trochę bardziej. Przejeżdżając przez Tokat miałam wrażenie że to jedna duługa ulica przelotowa do Samsunu okazało się jednak inaczej. Miasteczko położone jest w niecce dookoła otoczone wzniesieniami.




W Tokacie mieszka dalsza rodzina mego męża, którą oczywiście odwiedziliśmy. Zostaliśmy tam ugoszczeni `popisową` potrawą tamtego regionu Tokat kebabı czyli kebab z Tokatu. Kebab, który my jedliśmy nie został przyrządzony przez gospodynię a zamówiony w specjalnej kebabçı czyli restauracji specjalizującej się w różnego rodzaju potrawach mięsnych. Kebab ten to warzywa i mięso pieczone na specjalnym palenistu zwanym ocak. W następnych postach postaram się Wam pokazać jak wygląda taki właśnie ocak i w jaki sposób przygotowuje się na nim potrawy. Mięso, którego używa się do zrobienia tego kebaba to jagnięcina lub baranina, przed pieczeniem specjalnie zamarynowana, warzywa to bakłażan, papryka, pokrojone w plastry ziemniaki, pomidowy i całe główki czosnku. Upieczone produkty układa się na specjalnej tacy i serwuje razem z lawaszem specjalnym tureckim chlebem. Przepis na lawasz znajdziecie tu. Co do smaku kebabu muszę przyznać że nie przypadł mi do gustu ale jeśli ktoś lubi mięso z warzywami bez jakichkolwiek przypraw będzie nim zachwycony. Nasz kebab był za bardzo przypieczony, prawie spalony, chyba dlatego mi nie smakował.


Potem był turecki czaj, orzeszki i przemiłe rozmowy.

Oczywiście głónym powodem naszej wycieczki było zwiedzenie miasta więc wybraliśmy się na starówkę. Część miasta w której wciąż jeszcze jest sporo starych osmańskich domów - konaków, stary zabytkowy meczet i kervan saraj czyli coś w rodzaju dzisiejszego hotelu, w którym za czasów osmańskich można było sie zatrzymać, napoić konie, zjeść coś i przenocować. Obecnie jest tam herbaciarnia i sklepiki z pamiątkami. Najbardziej podobał mi się sklep z miedzianymi naczyniami i garnkami mogłam tam stać godzinami i oglądać, oglądać oglądać. Oczywiście kupiłam sobie specjalne kubeczki do ajranu - tureckiego napoju, krórym Was już niedługo poczęstuję. Od wczoraj choruję też na przepiękne miedziane garnki, podobno gotowane w nich potrawy smakują obłędnie.
Zapraszam Was teraz na krótki spacer po Tokacie.


 Szadyrwan - zadaszone miejsce w kształcie koła, w któym dokonuje sie rytualnego mycia przed modlitwą

wnętrze meczetu Ali Paszy z 1572



sklepik z miedzianymi naczyniami 

na środkowej półce stoja sobie pękate miedziane garnki które muszę mieć :)

tego rodzaju klasycznych miedzianych garnków używano za czasów osmańsklich






Tokmak czyli kołatka jej dźwięk informował gospodynię o przybyciu gości. Po rodzaju wydawanego dżwięku wiadomo było kim oni są. Gdy uderzano w metal znajdujący się pod kołatką gospodyni wiedziała że przyszli mężczyźni. Gdy uderzano w drewno podnosząc kołatkę w górę gospodyni wiedziała że przyszły kobiety.  W czasach osmańskich był podział płci tzw: haremlik selamlik. Kobietom drzwi otwierała gospodyni, mężczyznom - gospodarz.



Stare osmańskie domy - konaki





Tak się restauruje stare osmańskie domy


oryginalne obrusy z Tokatu - wzory hetyckie, w miejscu obecnego Tokatu było kiedyś państwo hetyckie.



Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć zapraszam na móją stronę FB. Ze względu na to iż mam problemy z internetem wszystkie zdjęcia zamieściłam właśnie tam.
Miasteczko sympatyczne aczkolwiek nieprzyzwyczajone do turystów cudzoziemców. Sprzedawcy bardzo chętnie rozmawiają z klientami, zachęcają do zakupów i z wielkim zapałem prezentują swoje wyroby. Nie jest to jednbak robione w sposób nachalny jak w kurortach Antalyi. Cudzoziemcy nie są częstym widokiem więc w podziękowaniu za zakupy sprzedawca dał nam prezent. 
Anatolijska a raczej ogólnie turecka gościnność jest niesamowita. To w jaki spsób przyjmują gości zawsze sprawiało na mnie ogromne wrażenie. Suto zastawiony stół i zachęcanie do jedzenia czasem aż nachalne ale taka jest tradycja i nic na to nie poradzimy. Gość musi wstać od stołu najedzony do maksimum i musi spróbować wszystkich potraw, choćby miał `pęknąć` :) Turcy są bardzo otwarci i ciekawscy normalnym jest tu pytanie o wszystko, niektóre pytania mogą nas Europejczyków nawet wprawić w zakłopotanie ponieważ w naszej kulturze są nietaktowne ale tu właśnie w ten sposób okazuje się zaiteresowanie i podtrzymuje rozmowę.
Dla większości Turków najważniejsza jest tradycja, to ona dyktuje zachowania, to ona wyznacza drogę życiową tym bardziej w tak bardzo konserwatywnym regionie jakim jest Anatolia.







czwartek, 8 sierpnia 2013

Turcja inna niż ta którą znacie

Od dwóch dni jestem w Sivasie. Mieście w środkowej Anatolii. Stąd pochodzi rodzina mego męża. Miasto jakich wiele w Anatolii i Turcji a jadnak bardzo różnye od tych jakie znacie z wakcji. To miasto dość konserwatywne i mało rozwinięte. Choć wiekszość rodowitych Sivasczyków emigrowało za granicę czy do większych miast ich poglądy na wiele spraw i przywiązanie do religii czy tradycji pozostały takie same. Ludzie i miasto moim zdaniem nie rozwija się a raczej stoi w miejscu. Być może się mylę ale to moje spostrzeżenia. W Sivasie jestem raz w roku od 8 lat. Zostaniemy tu ponad 2 tygodnie więc co kilka dni będę starała się wstawiać posty i pokazać Wam miasto i panujące tu zwyczaje. 
Dziś obchodzimy w Turcji święto po miesięcznym poście - Ramazan Bayram więc nie mam możliwości rozpisywania się bo zaraz przyjdą goście. Zostawiam Was z kilkoma fotografiami, które zdążyłam zrobić.
Fotografii jest dosłownie kilka ponieważ mam problem z internetwm.



Orientalny (dla Europejczyka) pokój u moich teściów. To miejsce do siedzenia nazywa się divan i jest ustawione dookoła pokoju. Jest niskie i nie rozkłada się ale jest wystarczająco szerokie żeby można było na nim spać pojedyńczo. Ten rodzaj siedzenia używany był jeszcze w czasach osmańskich.

Ręcznie robiona firanka. Typowa Turecka korokna zwana dantel.



A to tłumy na bazarze zorganizowanym specjalnie przed świętami. Można tam kupić dosłownie wszystko.
Zwóćcie uwage na kobiety z zakrytymi głowami jest ich duuużo więcej niż w Izmirze. Sivas to konserwatywne miasto.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Weekendowy wypad do Sığacık (Izmir)

W Izmirze jest tak niesamowicie gorąco, że się po prostu rozpływamy. Chcąc zaoszczędzić dzieciom siedzenia w domu i uciec choć na chwilę od upałów pojechaliśmy do oddalonego o około 45km Sığacık. Sığacık to obecnie dzielnica Seferihisar a kiedyś twierdza obronna położona tuż nad morzem.
Wciąż jeszcze można obejrzeć pozostałości murów obronnych. 





W miasteczku jest wiele ciekawych starych domów, część z nich jest odnowiona a niektóre wciąż jeszcze w fatalnym stanie czekają na odrestaurowanie.







A to już budynek osmańskiej medresy czyli szkoły, obecnie produkuje się tam wino.



nowa część miasta - port 







Jak przystało na blog kulinarny nie może zabraknąć zdjęć przepysznych potraw tureckich

kotleciki z grila ızgara köftesi


yaprak sarması tureckie gołąbki zawijane w liście winogron


zupa gotowana na kopytach i głowie jagnięcia lub kozy z dodatkiem mięsa pokrojonego w kostkę i specjalnym sosem z mąki wody jajka czosnku i dużej ilości soku z cytryny a dla wielbicieli dodatkowo podaje sie ocet winny. Jadłam po raz pierwszy


gözleme



Nie ma to jak tradycyjne tureckie lody maraş dondurması. Najlepsze na upały. 







czwartek, 1 sierpnia 2013

Wspomnienia z Polski czyli malinowo - porzeczkowe crumble

Crumble to nie jest danie kuchni tureckiej ale jest na tyle pyszne że zasługuje na to by się nim z Wami podzielić. Ostatnio moi tureccy Czytelnicy narzekali na brak nowych, dla nich nieznanych przepisów więc spełniam ich prośbę.
Crumble to przepyszny łatwy i szybki w wykonaniu deser, wystarczy 30 minut i możemy się nim delektować a jeśli robimy go z przeczkami i malinami to po prostu niebo w gębie.
W Turcji nie będę miała okazji powtórzyć tego połączenia (robiłam je będąc w Polsce)  ale za to zrobiłam crumble ze świeżymi figami. Przepis jest bardzo podobny wystarczy zamienić owoce.





Crumble malinowo - porzeczkowe

maliny i porzeczki (ilość zależy od wielkości naczynia)
łyżka brązowego cukru (opcjonalnie)

kruszonka
150g mąki pszennej
łyżeczka proszku do pieczenia
110g schłodzonego masła
cukier z wanilią lub waniliowy
3 łyżki brązowego cukru


Owoce mieszamy z cukrem i układamy w dowolnej formie. Do crumble używamy raczej formy o mniejszych rozmiarach. Z mąki, masła, cukru, cukru waniliowego i proszku do pieczenia robimy kruszonkę zagniatając wszystkie składniki. Kruszonkę rozsypujemy na owocach i tak przygotowane danie pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Musimy uważać by kruszonka się za bardzo nie spiekła. Podajemy lekko ciepłe. Wspaniale smakuje z lodami.






Ahududulu ve frenk üzümlü crumble

ahududu
frenk üzümü
isteğe göre 1 çorba kaşığı esmer şeker


hamur için
150g buğday unu
1tatlı kaşığı kabartma tozu
110g soğuk tereyağ
şekerli vanilin
3 çorba kaşığı esmer şeker

Meyveleri fırın kabına yerleştiriyoruz, isterseniz üstüne şeker serpebilirsiniz. Hamur malzemelerle turta hamuru yapıyoruz ve meyveler üzerine serpiyoruz. 180 dereceye ısıtılmış fırında 20 dakika cıvarı pişiriyoruz. En önemli olan hamurun yanmaması. Ilık yenir. Yanına vanilyalı dondurma çok yakışır.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...