sobota, 11 października 2014

Śniadaniówka tydzień 3.

Ze względu na święta jakie mielismy tu w Turcji w tym tygodniu były jedynie trzy dni nauki więc prezentuję trzy propozycje potraw do śniadaniówki. Dwie na słodko i jedna na słono. Wszystkie zostały zjedzone ze smakiem do ostatniego okruszka.



Placki z jabłkami na sodzie i pigwa
Przepis na placki znajdziecie tu.



Pizzerinki z wędliną, serem i pomidorem, ogórek i pigwa.
Przepis na pizzerinki znajdziecie tu.



Cynamonowy biszkopt ze sliwkami i mandarynki.
Biszkopt robiłam według przepisu mojej mamy. Przepis wstawię na bloga w przyszłym tygodniu.



piątek, 10 października 2014

Pizzerinki w sam raz do śniadaniówki.

Pierwszy raz z taką małą formą pizzy spotkałam się właśnie w Turcji. Tu je się je na śniadanie lub jako przekąskę do herbaty. Moje pizzerinki zostały przygotowane specjalnie do śniadaniówki więc to co na nie położyłam musiało smakować memu dziecku.
Przygotowując ciasto korzystałam z tego przepisu i polecam go wszystkim gdyż taki ziołowy spód prócz tego że jest smaczy jest też praktyczny dla osób, które zapominają o dodaniu ziół do farszu.
Posłuchałam również Malwiny i zrobiłam ciasto wieczorem zostawiając na noc w lodówce do wyrośnięcia. Ten bardzo praktyczny sposób sprawdził się w moim przypadku w 100%.




Pizzerinki

Ciasto na pizzę

2 szklanki mąki
łżeczka soli
łyżeczka oregano
łyżeczka bazylii
łyżeczka majeranu
łyżeczka suszonych drożdży
łyżeczka cukru
3/4 szklanki wody
2 łyżki oliwy

koncentrat pomidorowy lub dowolny sos do pizzy
dowolne dodatki 
u mnie pokrojona w kostkę wendlina, ser i pomidor

Drożdże rozpuszczamy w 2 łyżkach ciepłej wody, dodajemy cukier, mieszamy i odstawiamy na 15 minut żeby ruszyły. Pozostałe suche składniki mieszamy dodajemy pozostałą wodę, oliwę i drożdże. Mieszamy dokładnie i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia. Ja zrobiłam ciasto wieczorem i zostawiłam na noc w lodówce. Pięknie urosło i nic nie straciło ze swoich walorów więc jeśli ktoś pracuje polecam ten sposób zaoszczędzenia czasu. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 8 części, wałkujemy lub tak jak ja rozciagamy rekoma i smarujemy sosem do pizzy lub koncentratem pomidorowym rozpuszczonym w niewielkiej ilości wody. Na sos kładziemy wędlinę pomidory i dowolne dodatki zapiekamy w nagrzanym do 250 stopni piekarniku przez 10 minut następnie posypujemy odrobina żółtego sera i dopiekamy dosłownie kilka minut . Podajemy na goraco. Jeśli wkładamy pizzę do sniadaniówki najpierw musimy poczekać by wystygła.






środa, 8 października 2014

Tatarskie kołduny

Dzisiaj mam dla Was potrawę z mojego dzieciństwa. Przepis na tatarskie kołduny. Robiliśmy je w dni wolne od pracy gdyż tak jak inne pierogi wymagaja one jednak więcej czasu do przygotowania. Mój tata zawsze twierdził , że mamy w domu fabrykę kołdunów. Robiłysmy je i nadal robimy taśmowo. Niestety teraz kiedy mamy już własne rodziny zdarza się to nam duzo rzadziej. Ja wałkowałam ciasto, mama nakładała farsz a siostra zaciskała i robiła tzw ząbki czyli nadawała kształt zaciskanej części pierożka. Szło nam to bardzo sprawnie i szybko a jesli mielismy gości lub trzeba było się spieszyć do naszej fabryki dołączał też tata :) radzinne lepienie kołdunów to jedno z miłych wspomnień z dzieciństwa. 
Przygotowanie tatarskich kołdunów nie jest trudne, trudne jest przygotowanie odpowiedniego farszu. Odpowiedni farsz to taki, który podczas gotowania wypuszcza sok który wypijamy jedząc kołduny. Sposób jedzenia też jest inny niż zwykłych pierogów z mięsem. Starałam się go zaprezentować na zdjęciach. Kołduny można również podać z rosołem w formie zupy z pierożkami ale to już nie będzie oryginalny, tradycyjny sposób ich spożywania. 




Tatarskie kołduny

500g mielonego mięsa (najlepsza jest mieszanka wołowina-baranina, ważna jest równiez zawartość tłuszczu i wody by przy gotowaniu powstał sok) 
cebula
sól
pieprz
mąka
jajko
woda
jeśli lubimy przyprawy możemy dodać zioła jednak w oryginalnym przepisie dodaje się jedynie sól i pieprz

Na początku z mąki wody soli i jajka przygotowujemy ciasto pierogowe. Zostawiamy je na 30 minut by odpoczęło i w tym czasie przygotowujemy farsz. Mielone mięso przyprawiamy solą i pieprzem, dodajemy również drobno posiekaną cebulę. Ciasto dzielimy na części wielkości orzecha włoskiego i każda część wałkujemy na średniej wielkości placek. Nakładamy farsz i zaklejamy brzegi i nadajemy im odpowiedni kształat - jak na zdjęciach. Gotowe kołduny wrzucamy na wrzacą, osoloną wodę i po doprowadzeniu do wrzenia, gotujemy 10 minut. Podajemy same lub z rosołem. mój mąż lubi je jeść na sposób turecki z sosem jogurtowo-czosnkowym. Jego rekord to 20 sztuk :) 





poniedziałek, 6 października 2014

Potrawka z wołowiny z groszkiem i pieczarkami.


Potawę poleciła mi koleżanka gdy tylko usłyszała,że moja córka lubi groszek i pieczarki. Prócz tego przepisu dała mi jeszcze kilka innych, które także nie omieszkam wypróbować i to w najbliższym czasie bo jesienne warzywa pojawiły się już na targu. Planuje również robić mieszanki wybuchowe typu dopasowywanie polskich przepisów do tureckich podniebień. Co mi z tego wyjdzie jeszcze nie wiem ale z pewnościa podzielę się z Wami przepisami dań, które mi i mojej rodzinie posmakują.



Potrawka z wołowiny z groszkiem i pieczarkami

300g chudej wołowiny bez kości u mnie kuşbaşı
cebula
2 ząbki czosnku
papryka zielona sivri biber (osoby gotujace w Polsce mogą dodać pól zwykłej zielonej papryki)
papryka czerwona kapya biberi (można dodać pół zwykłej słodkiej czerwonej papryki lub innego koloru byle nie zielonej)
pół kilo pieczarek
1,5 szklanki mrożonego lub świeżego zielonego groszku (uważam że ten z puszki się nie nadaje do tej potrawy ale jeśli ktoś lubi ryzyko może spróbować )
3 duże świeże pomidory lub zimą łyżka koncentratu pomidorowego
sól 
pieprz
tymianek
ostra papryka pul biber dla osób lubiących ostrości


Cebulę kroimy w drobną kostkę i smażymy na oliwie, gdy się zeszkli dodajemy mięso pokrojone w gulaszową kostkę.Smażymy kilka minut, mieszając. Dolewamy szklankę wrzątku i dusimy pod przykryciem, najlepiej w szybkowarze około 20 minut. Jesli nie mamy szybkowara dusimy w normalnym garnku około 40 minut lub dłużej w zależności od rodzaju mięsa. Gdy mięso jest już miękkie dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę i pieczarki. Smażymy kilka minut i przykrywamy pokrywką by się dusiły. Po kilku minutach dodajemy starte na tarce pomidory bez skórki lub koncentrat pomidorowy, groszek i przyprawy. Przesmażamy kilka minut. Jeśli dodaliśmy koncentrat pomidorowy dolewamy szklankę wrzątku i dusimy do czasu aż warzywa będą miękkie czyli około 20 minut. Jeśli dodaliśmy świeże pomidory wrzątek nie będzie potrzebny gdyż sok z pomidoprów powinien wystarczyć. Jeśli będzie go mało proszę dolać wrzątek by potrawa się nie przypaliła. Mi wystarczyły pomidory. Gdy warzywa będą miękkie potrawa jest gotowa. Podajemy ją z ryżem na sypko i jogurtem.





sobota, 4 października 2014

Śniadaniówka tydzień 2

Kolejny tydzień ze śniadaniówką. Tym razem wszystkie propozycje to zamówienia mojej córki. Wszystko było zjedzone więc tym bardziej cieszy.


1. Maślane rogaliki, ser biały "ciągany" tel peynir, dżem do rogalika jest w dodatkowym pojemniczku przy orzechach, orzechy włoskie, laskowe, migdały, mandarynka.
Przepis na rogaliki jest TU.


2. Sigara böreği z serem i pietruszką, ogórki pomidory, mandarynka
Przepis na sigara böreği jest TU.


3. grilowany indyk pokrojony w kostkę, domowy chleb pokrojony w kostkę, ogórki, pomidory.



4. Naleśniki mega czekoladowe czyli do ciasta dodaję kako a do srodka gorzką czekoladę, mandarynki i winogrona.

piątek, 3 października 2014

Jutro Święto Ofiarowania!!!

Osobom, które nie mają pojęcia z czym związane jest to święto spieszę z wyjaśnieniami, że ma ono związek z ofiarą jaką złożył Bogu Abraham. Bóg dał mu upragninego syna a on miał złożyć go Mu w ofierze. Bóg jednak zlitował się nad Abrahamem i zesłał mu baranka, którego miał zarżnać zamiast syna Ismaila. Teraz wszyscy Muzułamnie, których stać na złożenie ofiary, składają ją podczas świąt.

W Polsce od wieków Polscy Tatarzy składali ofiarę z baranka lub byka ale to było symboliczne, jedno dwa zwierzęta, których mięso było dzielone na wszystkich Tatarów.
Jak ogromne było moje zdziwienie gdy pierwszy raz będąc u teściów w Sivasie zobaczyłam jak wiele zwierzat jest zarzynanych. Krew płynąca rynsztokiem lub ulicą. To był szok, to było coś okropnego czego w życiu bym się nie spodziewała zobaczyć w cywilizowanym kraju. To był rok 2003. Dziś jest lepiej choć wciąż nie tak jak być powinno. W ostatnich latach zabroniono zarzynania zwierzat w miejscach publicznych typu domowe podjazdy czy wolna przestrzeń między blokami. Zostały wyznaczone specjalne do tego przeznaczone miejsca z bierzęcą wodą, rzeźnikami którzy dokonają uboju i odpowiednimi do tego przyrządami. Niestety tam również powstaja problemy ponieważ osób chcących złożyć oiarę jest tak dużo, że na ubój czasem trzeba czekać nawet kilka godzin. Bez względu na to jak bardzo władze miasta będą  się starać nie da się wszystkich zadowolić ponieważ ludzie robia to "hurtem".

Niestety wciąż jeszcze możemy w wiadomościach obejrzeć relacje jak to komuś uciekło zwierze i goniono je przez całe miasto, jak to nieudolny właściciel zamiast zabić zwierze okaleczył się. Wciąż są osoby które wolą złożyć ofiarę w garażu  i za nic mają nakazy władz miasta i higienę.
Zapomniałam napisać, że na życzenie klienta markety oferują ubój zwierzęcia a właściciel odbiera jedynie przygotowane mięso więc na dobrą sprawę jeśli ktoś nie ma ochoty oglądać tego bądź co bądź drastycznego wydarzenia nie musi tego robić, wystarczy zgłosić się do marketu czy osiedlowego rzeźnika lub przekazać pieniadze dowolnej organizacji charytatywnej a oni zrobią to co należy. Można też oszczędzić zwierzaka i przekazać równowartość jego ceny na cele dobroczynne. Możliwości jest kilka, niestety wiekszość Turków zgodnie z tradycją wybiera tę najbardziej krwawą.

Co dalej dzieje się z mięsem? Muzułmanin ma obowiązek jego 2/3 rozdać biednym i potrzebującym a jedną trzecią zostawia sobie. Ten obowiązek również został wypaczony jak to obecnie w wiekszości zwyczajów tureckich bywa.

Co ja sądzę o tym święcie? Wielu osobom nie spodoba się to co napiszę ale nie piszę pod publikę a opisuję to co widzę i jak to odbieram. W Turcji Świeto Ofiarowania z religijnej uroczystości przerodziło się w wielką ucztę, ludzie jak szaleni objadają sie mięsem. Nie raz słyszałam od znajomych zdanie: "nie stać mnie ale kupię rodzina niech się raz w roku mięsa naje". I nie mówią tego osby, które raz w roku na bajram jedzą mięso.

Turecki absurd Świeta Ofiarowania.
Tak na prawdę obowiązek składania ofiary mają jedynie osoby, które na to stać i zakup zwierzęcia nie wpędzi je w kłopoty finansowe. W Turcji jest to kwota około 750zł i wiecej za baranka i 1500zł i więcej za byka. Osoby mające jakikolwiek dług czy to w banku czy u osób prywatnych nie mają obowiązku składania ofiary. Ten warunek sprawia, że większość Turków nie powinna składać ofiary bo ich na to nie stać, powinni najpierw pospłacać długi ale kogo to obchodzi, ważniejsza jest w tym momencie tradycja i chęć podzielenia się i zjedzenia mięsa z przyjaciółmi i rodziną.
Najbardziej dziwi i za razem śmieszy mnie kupowanie zwierzęcia na raty lub na kredyt bo to już zupełny ansurd, których w Turcji znajdziecie mnóstwo. Kolejnym absurdem jest dzielenie się mięsem. Ze względu na to iż wiekszośc osób składa ofiarę czasem bywa tak, że nie ma wśród znajomych osób, z którymi możnaby się mięsem podzielić a przecież nie oddamy mięsa komuś kogo nie znamy a oddać trzeba. Często więc dzieje sie tak, że mięso oddawane jest do stołówek adademickich czy szkolnych, do stowrzyszeń i innych organizacji, które przygotowuja posiłki uczniom, studentom czy po prostu swoim członkom.

Zastanawia mnie również podejście Turków do mięsa ze złożonej ofiary. Wiem, że przez cztery dni w domach królują kavurmy, szaszłyki, mięso grilowane, pieczone, smażone itp. Na tureckich blogach kilka tygodni przed bajramem możemy znaleźć mnóstwo pomysłów w jaki sposób najlepiej i najsmaczniej wykorzystać mięso.  Jednak ulubionym i niezawodnym sposobem na spożycie mięsa ofiarnego jest gril. Pogodę mamy słoneczną więc większośc przyjaciół i rodzin spotka się pewnie przy grilu. I tu się mamy kolejny absurd: świętowanie przy grilu i szklaneczce raki :)

Turcja to kraj pełen kontrastów, kraj, który wciąż potrafi mnie zadziwić jak pierwszego dnia gdy tu przyjechałam.


środa, 1 października 2014

Maślane rogaliki od Margarytki

Wszyscy wiecie,że prócz tureckich potraw wstawiam na bloga przepisy kuchni polskiej. Sprawdzone przepisy, które zagościły u nas w domu na dobre bo polubiła je cała rodzina. Z kuchnia polska mamy o tyle trudno, że mój mąż i dzieci nie są jej fanami więc często jest tak że ja coś przygotuję i sama to zjadam. W tym przypadku było inaczej wszyscy z apetytem zjedli i prosili o dokładkę. 
Dlaczego napisałam że są to rogaliki od Margarytki? A no dlatego, że znalazłam je na blogu u Asi ( Margarytki) na blogu, który jest moją internetową książką kucharską, sięgam do niej często po sprawdzone przepisy właśnie kuchni polskiej. Rogaliki znalazły sie również w śniadaniówce mojej córki. Polecam je wszystkim miłosnikom drożdżowych wypieków. Oryginalny przepis znajdziecie tu.
Obejrzyjcie koniecznie filmik do którego link jest na stronie Margarytki. Ja próbowałam tak rolować rogaliki ale mi nie wyszło w końcu praktyka czyni mistrza a ja je robiłam pierwszy raz.




Maślane rogaliki od Margarytki

500g mąki pszennej
łyżeczka suszonych drożdży lub 25g świeżych
50g roztopionego masła
190g ciepłego mleka
łyżka jogurtu naturalnego
jajko
3 łyzki cukru
szczypta soli

Na poczatek robimy zaczyn. Do miseczki wsypujemy lub jesli używamy swieżych to kruszymy drożdże. Dolewamy kilka łyżek mleka, jogurt łyżeczkę cukru i łyżkę mąki. Mieszamy i odstawiamy na 15 minut. Resztę mąki mieszamy z solą i pozostałym cukrem, dodajemy jajko, masło i zaczyn, mieszamy i zagniatamy ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi objętość dzielimy je na 9 części każdą należy rozwałkować na długi pasek i zwijać jak rogalik. Margarytka poleca filmik na którym zostało pokazane jak należy zwijać rogalik. Ja również go polecam.
Uformowane rogaliki układamy na blasze i zostawiamy do wyrosnięcia. Po 30-40 minutach smarujemy rogaliki mlekiem posypujemy sezamem i pieczemy 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...